Słowa są dla mnie jak deszcz w upalne dni, bądź jak promień słońca w zimowe wieczory. Wyjątkowe i pełne magii. Uwielbiam rozmawiać, rozmowa jest dla mnie jedną z najwyższych wartości. Bez słów, jestem jak kwiat bez wody. Dlatego tak ważny jest dla mnie kontakt międzyludzki. Nie przetrwam bez ludzi, bez przyjaciół. Żle wpływa to na moją psychikę, na mój stan. Dlatego teraz, kiedy w moim życiu wiele się pozmieniało i wielu ludzi ubyło, moje myśli wedrują gdzieś w nieznane i przywodzą do mojej głowy wiele chorych pomysłów. Uciekam w pamiętnik, w gitarę, w książki i filmy. Zastanawiam się czy jest to dobry pomysł. Wkońcu nie można kryć się ze swoimi problemami, uciekać od rzeczywistości. Człowiek powinien umieć się "przepsychologowywać". Często gdy to robię sama łapię się na kłótni z sobą samą. Staram sie poznać siebie na nowo, ocenić się z punktu widzenia psychologa.
Chora psychicznie, z problemami emocjonalnymi, z dziwacznymi planami na przyszłość, mezofobią, I stopniem nerwicy natręctw, lubująca się w poezji autorów nieznanych, leniuchująca, z czasem dość niską samooceną, krytyczna wobec siebie samej i całego społeczeństwa ludzkiego, nienawidząca nietolerancji i prostoty, oto właśnie ja.
Nastrój:
tagi: